Żyjąc z psami od lat, mam w domu całkiem pokaźną kolekcję obroży. Z polaru, sznurka, taśmy, futerka. We wzorki i jednolite. Fantastyczna kolekcja pięknych psich ubrań. 

Szelki mam jedne, za to wygodne, ulubione, wysłużone i (o dziwo) wciąż całkiem sprawne.

Ostatnio kupowałam kolejną obrożę, świecącą, żeby lepiej oznaczyć psa po ciemku. Przy tej okazji trafiłam na sporo – głownie anglojęzycznych – artykułów i badań o tym, jak obroża może wpływać na zdrowie psów. I nie były to artykuły o obrożach zaciskowych, kolczatkach czy innych awersyjnych narzędziach, ale także o zwykłych, pluszowych i uroczych ozdobach naszych psów.

Ciekawą(i przerażającą!) informacją jest, że pies, który ciągnie na obroży ma znacząco wyższe ciśnienie w oczach, niż pies ciągnący na szelkach. W dłuższym okresie czasu może to prowadzić do problemów ze wzrokiem.  Oczywiście różnice występują i są zależne od wieku i rasy psa, oraz siły nacisku. 

 

Kolejne ciekawe badanie, przeprowadzone przez Andersa Hallgrena (behawiorystę i psychologa) przy wsparciu fizjoterapeutów, wskazuje, że większość (63%) psów zmaga się z problemami z kręgosłupem. Wśród nich aż 91% (!) ma historię ciągnięcia, szarpania na smyczy lub szkolenia z użyciem mocnych pociągnięć za smycz na obroży. 

Obroża naciska na szyję psa na wysokości tarczycy. Zdaniem Dr. Peter Dobias, fantastycznego weterynarza z Kanady,  nacisk taki może powodować nieprawidłową pracę tarczycy i dawać takie objawy tarczycowe jak problemy ze skórą, infekcje uszu, czy niewydolność narządów. Niedoczynność tarczycy, przez lata uważana za chorobę genetyczną – zwłaszcza u dużych ras – może się okazać chorobą nabytą – właśnie przez naciskanie tarczycy! Oczywiście genetyka czy dieta mogą mieć tu znaczenie, jednak urazy spowodowane ciągnięciem nie powinny być lekceważone. 

Oczywiście problemy wynikające z noszenia obroży pojawiają się tylko jeśli pies ciągnire na smyczy. Co ważne, nie musi to być sportowe, czy wyczynowe ciągnięcie, wystarczy zwykły spacer na napiętej smyczy. 

 

Jak można temu zaradzić?

Oczywiście najłatwiejszą zmianą jest zamiana obroży na szelki. Powinny być one dopasowane do rasy i potrzeb psa, nie uciskać szyi i nie blokować ruchy łopatek. Obecnie na rynku dostępnych jest mnóstwo dobrej jakości szelek, nie tylko zgodnych z fizjologią psa, ale też w fantastycznych kolorach, wzorach i z różnymi ulepszeniami (jak np odblaski żeby pies był widoczny). 

Kolejna ważna lekcja do odrobienia, to chodzenie z psem na luźnej smyczy. Nie ważne, czy na szelkach czy na obroży. Jeśli idziecie razem z psem, i łączy was smycz, warto zadbać o to, by spacer był przyjemnością. Ciągnięcie, szarpanie, dyszenie, bolące ręce i szyja na pewno do przyjemności nie należą. Każdego psa można nauczyć spokojnego podążania obok właściciela. 

Swobodny spacer na smyczy nie jest też czasem na zaspokojenie potrzeby ruchu psa. To po prostu przemieszczenie się w przestrzeni. Aby zaspokoić potrzebę ruchu, warto zadbać o swobodne bieganie (bez smyczy, w bezpiecznym terenie), lub wspólną aktywność dopasowaną do potrzeb psa i preferencji człowieka.